Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
51 postów 244 komentarze

O świetle spod abażura

AmbiwalentnaAnomalia - AVE DEI ! Morituri te salutant !

NON OMNIS MORTUUS SUM

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rocznica śmierci Ambiwalentnej Anomalii

 18 maja będzie pierwsza rocznica śmierci AMBIWALENTNEJ ANOMALII, czyli po prostu mojego męża Jerzego. Wiem, że wielu z blogerów zagląda wciąż do jego tekstów. Dla Was wszystkich ośmielam się zamieścić tu dziś wypracowanie mojej chrześnicy, piętnastolatki, które napisała w hołdzie dla Jerzego i z przymrużeniem oka, które tak kochał...

Złotowłosa
 
 
„Szczęściarz”
 
Dnia 19 kwietnia 1967 roku urodził się prawdziwy szczęściarz. Już gdy miał parę lat i poszedł do przedszkola zrozumiał, że jest inny. Kolega, z prawdziwej przyjaźni, jaką tylko mogą  żywić do siebie przedszkolaki, ugryzł go w łydkę tak, że trzeba było zakładać szwy.

W szkole niewiele się zmieniło. Stał na przykład w kolejce po obiad. Wielka kucharka nakładała łapą w foliowej rękawiczce  kotlety. Porcja, która miała mu przypaść była odpowiednia dla wysokiego chłopca, potrzebującego dużej ilości białka. Lecz gdy tylko podszedł do okienka, a kobieta uzmysłowiła sobie kim jest następny dzieciak, zabrała z talerza kawał mięsa i wrzuciła ochłapy.  I tak działo się przez następne kilkadziesiąt lat aż do pewnego ciepłego, letniego dnia. Ale nie uprzedzajmy wydarzeń.
 
Sklep. Szczęściarz staje w kolejce go kasy, myśląc o koszmarnym dniu na budowie, której jest kierownikiem. Nagle staje przed nim kobieta. Niska, dobrze zbudowana brunetka w niebieskiej sukience.
-Przepraszam – mówi zaskoczony  – tu jest kolejka.
-Och, to pan tu stoi? – odpowiada zdziwionym głosem, wpatrując się w mierzącego 195cm, postawnego mężczyznę, jakby wyłonił się spod ziemi.  
-Tak – odparł - wiem, ciężko mnie zauważyć…
Trzecia nad ranem. Kompletna cisza i ciemność, którą rozpraszają jedynie miejskie latarnie. Mężczyzna ładuje rzeczy do samochodu nissan micra koloru niesamowicie niebieskiego. Zapala silnik i rusza zamyślony w kierunku drogi. Już ma wyjechać z podjazdu, gdy nagle nie wiadomo skąd, na ulicy pojawia się auto.

Tym razem jest w egipskim hotelu. Zmęczony, resztkami sił zdejmuje ubrania. Wchodzi pod prysznic. Stoi pod strumieniem wody, myśląc o męczącym, choć wspaniałym dniu, bo spędzonym z ukochaną córką i żoną. Namydla się i.. okazuje się, że nie ma wody.

Na każdym niemal kroku szczęściarz uświadamiał sobie, że wszystko stoi mu na drodze i nic z pewnością nigdy nie przyjdzie mu z łatwością. Nawet wracając ze sklepu obładowany torbami, wychodząc z windy na najwyższym piętrze swojego bloku i stając przed drzwiami mieszkania zawsze sięgał do niewłaściwej kieszeni po klucze.

Dziś siedzę w pokoju, pisząc opowiadanie o szczęściarzu. O jego niekończonych się pokładach zdarzeń, które każdego przyprawiłyby o depresję i niekończące się załamanie nerwowe. Myślę o moim dużym przyjacielu, który zrobił mi kawał, tak jak całe życie płatało figle jemu.
Stało się to pewnego ciepłego letniego dnia. Zapamiętam go do końca życia, bo nawet, gdy miną lata a złotą plakietkę zastąpi kamień, nie zmieni się już treść napisu.

R.I.P
Jerzy Suchenek
żył 44lata.
 
 
Zuzanna, lat 15

KOMENTARZE

  • @autorka
    Brawo Zuziu, tak On był największym szczęściarzem ze wszystkich jakich znam:-)
  • [`]
    I co tu powiedzieć ?..... żal, żal.
    I jakby puściej wkoło zrobiło się rok temu....
  • Pamiętamy o twoim tacie
    http://prezydentrzbik.nowyekran.pl/post/61189,wspomnienie-ambiwalentnej-anomalii
  • @autorka
    ;)))
  • @carcajou 18:14:17
    Zuzanna to moja chrześnica, nie córka Jerzego :)

    Widziałam Twój wpis, dlatego m.in. zdecydowałam się zamieścić ten wpis. Dziękuję za pamięć i modlitwę.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Polonia 20:17:04
    Dziękuję!
  • @Złotowłosa 08:18:05
    Dzięki za wspaniała notkę, za Zuzankę, za Ciebie no i za Niego :-)

    "W zupełnej samotności, stajemy nadzy, strachliwi i przerażeni przed prawdą, którą w jednej jasnej sekundzie naszego życia poznaliśmy: codziennie jesteśmy obok własnej śmierci. To nasz najwierniejszy przyjaciel, który towarzyszy nam w każdej sekundzie naszego życia, trzyma nas w objęciach wtedy, gdy się rodzimy, gdy żyjemy pełnią życia, gdy rozpaczamy i uśmiechamy się ze szczęścia. Nasz jedyny przyjaciel w życiu – NASZA ŚMIERĆ nigdy nas nie zawiedzie, nigdy nie opuści, nigdy nie zostawi. Czy zdajemy sobie sprawę z jej obecności?



    Oczywiście, że nie…



    Jednak potrafimy naszego najwierniejszego przyjaciela, naszą śmierć, rozbawić do łez, bo mówimy jej codziennie o swych planach, snujemy sny o nieśmiertelności i o tym, co zdobędziemy. Aż do momentu, kiedy ze zdziwieniem zaczynamy rozumieć, że tak prozaiczna rzecz jak jeszcze jedno uderzenie serca, jeszcze jeden oddech to największy cud i skarb, który mamy…"

    http://am-an.nowyekran.pl/post/8228,24-metry-naszego-zycia

    Z Panem Bogiem
  • @DelfInn 15:52:12
    Tak...

    Jerzy był bardzo wrażliwym, dobrym i kochającym człowiekiem...

    Dziękuję za Twój post.

    Z Panem Bogiem
  • Cudowny tekst,
    po prostu cudowny, ale nie wyobrażam sobie, aby można było napisać o AA inaczej.

    Spoczywaj w spokoju.

    http://img191.imageshack.us/img191/1285/znicz2.gif

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej